wtorek, 16 marca 2021

Kiedy próba rozmowy nie ma szans zadziałać

    Od jakiegoś czasu uwiera nas myśl, czy też konstatacja dotycząca naszych (i nie tylko naszych) nawoływań do kontaktu, rozmowy czy dialogu. Zdałyśmy sobie dobitnie sprawę, że to jest taki sam zabójca empatii/kontaktu, jak każde inne pouczanie czy dawanie rad i taką samą frustrację czy złość wywołuje zapewne u dużej części rodziców nastolatków, którzy to słyszą lub czytają. Bo przecież trudności w relacjach z młodymi nie wynikają z tego, że nie chcemy z nimi rozmawiać, tylko z tego, że ta rozmowa jest trudna lub wręcz niemożliwa.  

Przypominamy sobie i przywołujemy z bardzo bieżących sytuacji te doświadczenia, kiedy pomimo ogromnych chęci i pragnienia bycia w kontakcie, spotkałyśmy się ze ścianą.

Chcemy więc dzisiaj w tym temacie napisać słów kilka z intencją uznania wszystkich trudnych emocji i stanów, które pojawiają się w odpowiedzi na zachęty czy zalecenia: „Rozmawiaj”, „Bądź w kontakcie”, „Nawiąż dialog”.

A jest tego trochę…




 

Czy chciał(a)byś uznania jak bolesne jest, kiedy pomimo wielu prób czy głębokiego pragnienia, nawiązanie głębokiego kontaktu w rozmowie jest niemożliwe? Jak uwiera tęsknota za nitką łączącą z tym drugim, której nie daje się utkać?

 

Chciał(a)byś, by ktokolwiek rozumiał jak ciąży zimne milczenie, które nie wiadomo jak rozbroić? I jakim ciosem w serce jest każde nienawistne spojrzenie czy słowo pogardy ze strony dziecka?

 

Chciał(a)byś uznania, ile wysiłku kosztuje, aby się przemóc i chcieć rozmawiać wtedy, gdy nie ma zaufania, że Twoje intencje zostaną właściwie odebrane i docenione? 

 

Czy nie przyjąłbyś z ulgą, gdyby ktokolwiek wiedział i rozumiał, jak to jest, kiedy starasz się, pomimo, że nie masz siły i boisz się, że w odpowiedzi usłyszysz znowu coś raniącego? I jak bardzo boli, kiedy te słowa krytyki czy oskarżenia padają, bo tak bardzo liczysz na bycie widzianą/ym w tych staraniach? 

 

Czy nie byłoby cudownie, gdyby Ci wszyscy ludzie, którzy zajmują się pomaganiem wiedzieli, ile bezradności i rozpaczy kryje się za tymi próbami? Gdyby okazali tak potrzebne zrozumienie i zainteresowanie tym, co konkretnie jest problemem? Wejrzeli z ciekawością do Twojego świata, by wysłuchać i otoczyć ramieniem?

 

Czy chciał(a)byś uznania dla przerażenia i szoku, jakim jest usłyszeć w odpowiedzi na poszukiwanie pomocy w krytycznej sytuacji, że trzeba więcej rozmawiać? J jak bardzo to dobija i odbiera nadzieję na skuteczną pomoc?

 

Czy marzy Ci się posiadanie czarodziejskiego płaszcza, którym mógł(a)byś się otulać w trudnych momentach, by Twoje ciało poczuło ciepło, relaks, rozluźnienie, choćby na kilka chwil?

 

Czy chciał(a)byś by było widziane, ile z siebie dajesz, jak wiele razy upadasz i podnosisz się, nawet jak jeszcze nie widać rezultatów? By Twój wysiłek, determinacja, energetyczny wkład były choćby na chwilę dostrzeżone?

 

I czy chciał(a)byś uznania, jak bardzo każda porażka w próbie dogadania się dotyka poczucia winy lub wstydu?

 

A gdyby tak przestać na chwilę starać się rozwiązać problem z nastolatkiem i dać sobie uwagę i serdeczną troskę?

Gdyby uznać, że nic dziwnego, że jest trudno, skoro nikt nie nauczył i nie powiedział, jak to będzie, gdy dziecko zacznie dorastać i jak do tego podejść?

I gdyby dostrzec bez cienia winy czy wstydu, że to, co się dzieje między Tobą i dzieckiem jest nowe i inne niż dotąd, więc nic dziwnego, że czujesz się pomieszany/a i wystraszony/a? Oczywiście, że to burzy porządek i wybija z rytmu. 

Gdyby pobyć, na razie bez intencji zmiany i bez żadnego oceniania siebie czy drugiego, za to z akceptacją i ciepłem w sercu z tymi wszystkimi momentami niewiedzy, zagubienia, bezsilności, a także wkurzenia i frustracji? Uznać, że choć część serca marzy za kontaktem, to na ten moment, tu i teraz, jest jak jest? 

 

    Tak blisko jest nam w sercach do nas – rodziców nastolatków, szukających najlepszej na dany moment dostępnej drogi do siebie i swojego dziecka. Czasem to, co jest w zasięgu to zamknięcie oczu na chwilę, czasem oddech, czasem poszukanie kogoś, kto z nami w milczeniu posiedzi. A innym razem może uda nam się dać sobie odrobinę empatii, zrozumienie i uznanie, że to, jak sobie radzimy z tym, z czym się mierzymy jest ok na ten moment, jest wystarczająco dobre. Nawet, jeśli chcielibyśmy by było inne. Bo gdyby mogło być inne, to by było.

 

A gdyby tak, gdzieś w tajemnej pieczarze serca odnaleźć „Podręcznik obsługi nastolatka - z miłością”, który od wieków jest przekazywany z troską i uwagą z pokolenia na pokolenie? Aktualizowany i wzbogacany w mądrość i doświadczenia przez kolejne pokolenia rodziców?

 

Albo gdyby tak wrócić wspomnieniem do swoich nastoletnich czasów, przywołać siebie z tamtego okresu i przypomnieć sobie, jak wtedy doświadczałe/aś świata? Co miało dla ciebie sens z tego, co robili dorośli? Co do Ciebie przemawiało, co wspierało?

 

Czy coś się pojawia jasno i wyraźnie? Daje inspiracje?

Co chcesz z tego zabrać do dzisiaj, do relacji ze swoim nastolatkiem?

Mając z tym połączenie, co jeszcze dzisiaj zrobił(a)byś inaczej?



Już całkiem niebawem bo 24-25.01.2022 zapraszamy na nasze  flagowe warsztaty "Dorastać z nastolatkiem" w wersji online a na nim szansa na otoczenie się wzajemnie empatią i uznaniem, spojrzenie na wyzwania dorastania z trochę innej perspektywy, rzucenie światła na zmieniającą się rolę rodzica dorastającego dziecka. Tradycyjnie podzielimy się najnowszą wiedzą z neurobiologii interpersonalnej, pokażemy wpływ doświadczeń w relacji na psychikę i dobrostan bazując na teorii więzi oraz będziemy rozwijać nowe podejście i nowe nawyki komunikacyjne w oparciu o Porozumienie bez Przemocy (ang. Nonviolent Communication). Zapraszamy!


Zapisy poprzez naszego bloga: tutaj



 

piątek, 5 lutego 2021

Dlaczego nastolatkom jest teraz tak trudno i jak im pomóc?

 Lockdown zaskoczył wszystkich. Po chwili pierwszego szoku rzeczywistość zaczynała się powoli układać, a wszyscy wyczekiwaliśmy końca zawirowań. Każdy w duchu myślał: „Aby do świat wielkanocnych”, potem „Oby do wakacji”, a następnie „Oby już skończył się ten 2020”. A teraz mamy luty 2021 i nadal świat znacznej części ludzi wygląda inaczej niż przed lockdownem: praca i nauka online, zamknięcie wielu obszarów życia społecznego, przedłużające się obostrzenia, maseczki. Większość z nas ma już naprawdę dość ograniczeń i tęskni za „normalnością”. Tylko pytanie co będzie tą normalnością po pandemii? –  na te odpowiedzi przyjdzie jeszcze czas. Teraz potrzebujemy radzić sobie z tym, co jest. Nastolatkom lockdown doskwiera z wielu powodów dużo bardziej. Dlaczego?

 

·                Rosnące zaangażowanie społeczne I kontakty z rówieśnikami to jeden z czterech głownych atrybutów nastoletniego umysłu. Potrzebują spotykać się z przyjaciółmi i znajomymi, żeby żyć. Trochę to jest przejaskrawienie, ale zawiera dużo prawdy. To czas intensywnego rozwoju osobowości i tożsamości. Potrzebują grupy dla potwierdzania siebie i swoich wyborów, omawiania dylematów, czerpania inspiracji. Do nich jest im teraz dużo bliżej, niż do rodziców, którzy nadal są ważni, ale to z rówieśnikami potrzebują budować teraz relacje, bo z nimi głównie będą budować swoje dorosłe życie w różnych rolach. To oni są teraz Ci „swoi”, którzy lepiej rozumieją, co się z nimi dzieje, są w stanie wybaczyć nerwowość, pocieszyć. Szczególnie wtedy, kiedy w tych domowych relacjach iskrzy i tam trudno o zrozumienie i wsparcie. 

·                Dorastanie to bowiem wyodrębnianie się od nas rodziców, weryfikowanie oraz poddawania krytyce tego, co mówimy i co robimy – to generuje konflikty i awantury na styku nastolatek-rodzice. Jeśli dziecko spędza głównie czas w  towarzystwie rodziców i nie ma odskoczni w postaci spotkań z równieśnikami, to coraz częściej może iskrzyć na linii nastolatek-pozostali domownicy. Co więcej, emocje nie wyładowane i nie zwentylowane, eskalują się.

·                Jeśli nam, dorosłym jest trudno utrzymać teraz w tych warunkach emocje na wodzy i jesteśmy często przytłoczeni, sfrustrowani i zmęczeni, a przez to reaktywni, to nastolatkom jest o tyle trudniej, że oni doświadczają intensywności emocjonalnej po raz pierwszy w swoim młodym życiu. Bardziej czują niż myślą, Można powiedzieć, że czują i doświadczają wszystkiego kilkukrotnie silniej z powodunadaktywności ciała migdałowatego I układu limbicznego, które nie są przeciwważone czy regulowane przez rozwijającą się dopiero korę przedczołową. Stąd często się czują zagubieni i zdezorientowani ilością i zmiennością emocji, reagują w sposób nieprzewidywalny i wybuchają (jeśli jest w domu zgoda na wyrażanie złości) albo zamykają się szczelnie i na długo w sobie (jeśli takiego przyzwolenia nie ma).  Samoświadomość i umiejętność samo-regulacji, za które odpowiada nasza wykonawcza część mózgu dopiero się rozwijają, więc nasze dorastające dzieci porzebują innych, aby pomóc im się uspokoić wrócić do równowagi. A sami o tym nie wiedzą lub po tą pomoc nie sięgają, więc się męczą w swoich pokojach jak lwy w klatce.






·                Dorastanie to czas bardzo intensywnego rozwoju i wzrostu całego organizmu oraz przebudowy mózgu, przemiany te pochłaniają bardzo dużo energii. To tak, jakby ich organizm był teraz cały czas w ciężkiej i wymagającej pracy, nawet jeśli fizycznie niewiele robi. Młodzi potrzebują więc dużoodpoczynku, regeneracji i ruchu na świeżym powietrzu, aby te procesy przebiegały harmonijnie.

 

„Czuję jakby mi ktoś odłączył wszystkie baterie, również te zapasowe!” – powiedział ostatnio nastolatek, którego kilka miesięcy nie widziałam, gdy zapytałam, co u niego. W rozmowie wyszło, jak bardzo tęskni za prostymi, ale jakże ważnym z punktu widzenia okresu dorastania aspektami życia - za wspólnymi dojazdami z kumplami do szkoły, za lodami po szkole jedzonymi w parku, za różnymi sytuacjami, gdzie wspólnie z kolegami i koleżankami mógł się pośmiać: z gonieniem autobusu, draką ze schowania kredy nielubianej nauczycielce, czy przepychaniem się na ławkach na korytarzu w czasie przerw. Opisane przez niego momenty były sposobnościami do spontanicznej zabawy, do bycia z kolegami i koleżankami oraz budowania swojego grona wsparcia.





 

Jak więc możemy wspierać nasze nastoletnie dzieci w tym ultra-trudnym czasie?

 

·      Przede wszystkim okazując zrozumienie dla tego, co się z nimi dzieje. Bardzo dużo zrozumienia i cierpliwości. Także interesowanie się tym, co u nich i jak się mają. Takie towarzyszenie z ciekawością jest bardzo dużym wsparciem w trudnych doświadczeniach i często wystarcza, aby przez nie ze spokojem przejść. Nic tak nam bowiem nie ciąży jak osamotnienie.

 

·      Wspierając ich w regulacji emocji poprzez rozmowę i nazywanie tego, co doświadczają, nazywanie emocji i potrzeb. Badania neuropsychologów pokazują, że już samo nazywanie emocji o 50% uspokaja nasz układ limbiczny i wycisza. To mogą być słowa w stylu „Jesteś przygnębiony bo naprawdę miałeś nadzieje, że przełożą Wam ten sprawdzian na przyszły tydzień i będzie trochę luzu?”, albo „Masz już naprawdę dość siedzenia kolejny dzień przed komputerem, chciałabyś odmiany? normalnych spotkań?”

 

·      Jeśli nam samym nie jest łatwo rozpoznawać i nazywać emocje, to wystarczy być z nimi w najlepszy, dostępny nam sposób. Wybrać się razem na spacer w ciszy, pograć w szachy czy planszówki, zaproponować wspólne oglądanie filmu czy zrobienie czegoś do jedzenia.

 

·      Namawiajcie młodych na spotykanie się z przyjaciółmi i znajomymi na zewnątrz, na wychodzenie z domu, na poruszanie się w gronie znajomych. Ostatnio widziałam grupę roześmianych nastolatków na ślizgawce w lesie Kabackim. Mieli świetną zabawę i wspólnie spędzali razem czas, w ruchu i zabawie, jednocześnie z uważnością na dystans. 


W okresie dorastania nastolatki nadal bardzo potrzebują nas dorosłych. Potrzebują towarzyszy gotowych wysłuchać tego co w ich serduchach bije. Potrzebują kogoś, kto jest przy nich bez względu na wszystko - kogoś kto nie powie „Nie przesadzaj!”, „To przecież nie jest powód do smutku”, „Weź się w garść”, lecz będzie towarzyszył w tym czego doświadczają, a w odpowiednim momencie wesprze w szukaniu swojego, własnego sposobu na zadbanie o potrzeby. W czasie lockdownu, kiedy cześć młodych ludzi mocniej niż zwykle doświadcza braku nadziei, zniechęcenia, rezygnacji potrzebują kogoś kto zaprosi, z uważnością i troską, do sprawdzania nowych sposobów dbania o to, co ważne. Dawne sposoby dbania o ruch, relacje, aktywny odpoczynek na razie nie działają. Dlatego tworząc dla młodych bezpieczną przestrzeń przyglądania się emocjom, możemy pomóc im połączyć się na nowo z nadzieją, a dzięki kreatywności czy gotowości do eksperymentowania zacząć z młodymi tworzyć nową rzeczywistość w czasach przedłużających się zawirowań.



Więcej wiedzy na temat specyfiki wieku dorastania i naszej zmieniającej się roli rodzica oraz możliwość poznania i poćwiczenia umiejętności wspierających budowanie relacji z nastolatkami już na najbliższej edycji warsztatów DORASTAĆ Z NASTOLATKIEM 13-14 kwietnia 2021. Będziemy się dzielić wiedzą za zakresu psychologii rozwojowej i neurobiologii (zmiany w mózgach nastolatków i ich konsekwencje dla budowania relacji), teorii przywiązania oraz sprawdzonymi narzędziami Porozumienia bez Przemocy. Serdecznie zapraszamy!


Zapisy poprzez naszego bloga: tutaj


poniedziałek, 21 września 2020

Dlaczego młodzi nie chcą z nami rozmawiać?

 Autor: Aneta Stępień-Proszewska


W relacjach z naszymi dorastającymi dziećmi są i takie, trudniejsze dni: Nastolatek wchodzi do domu. Rzuca w kąt plecak. Nie ma śmiechów, nie ma jazgotu jak za dawnych lat. Mija nas i idzie do swojego pokoju. Długo oglądasz zamknięte drzwi. Albo pojawia się zamyślony, zadajesz pytanie i jest cisza. Albo „Ok” czy „W porzo”. I tyle.

 Znasz to poczucie niepewności, niepokoju, czy zniecierpliwienia i tęsknotę za spontanicznym, jakby bezwysiłkowym kontaktem? Za dzieleniem się, za rozmowami, za byciem razem w tu i teraz?

 

W okresie dorastania dziecko nieraz staje się milczące, jakby mniej obecne. Nie tylko samo z siebie niewiele mówi, ale też odpowiada na pytania czy zachęty dorosłych zdawkowo, urwanymi zdaniami czy półsłówkami. Masz nieraz wrażenie, że Twoje słowa wpadają w przepaść. Jeszcze niedawno wiedziała/eś o nim wszystko, a teraz masz poczucie, że nie wiesz nic. Tak, jakby zamknęły się jakieś drzwi do jego świata… Trudno się czegoś dowiedzieć, niełatwo być w kontakcie, niemożliwe staje się usłyszenie jakiejś relacji, czy porozmawianie o czymś do końca, z poczuciem wyczerpania tematu.

 

Powodów tego stanu rzeczy może być wiele. 

Przeczytałam gdzieś, że dobrze przeżyty okres dojrzewania to niepozbawiony dostrzegalnych rezultatów kryzys, który przeorganizowuje relacje między rodzicami a dzieckiem. Wolę myśleć o tym czasie jako o transformacji czy burzliwej fazie przejścia pomiędzy dwoma światami. Bo choć między rodzicami a nastolatkami dochodzi do swego rodzaju osłabienia więzi, to w istocie rzeczy chodzi tutaj o zapotrzebowanie na nowy rodzaj relacji. Jesper Juul mówił, że gdy dziecko wchodzi w dorastanie, wtedy kończy się wychowanie. Nasze próby dyscyplinowania, kontrolowania i edukowania przestają działać. Dziecko coraz bardziej staje się siebie świadome i samodzielne, także w myśleniu o świecie. Formułuje swoje własne poglądy, krytycznie weryfikuje to, co słyszy, coraz więcej rozumie. Także my i nasze zachowanie podlegają przez niego weryfikacji. W jej efekcie, albo przyjmuje nasze wartości i chce z nami gadać, ale je odrzuca i szuka autorytetów i punktów odniesienia gdzieś indziej. Potrzebuje nas teraz bardziej do towarzyszenia mu w tej drodze stawania się sobą i oświetlania ciemnych zakamarków, niż by go dalej prowadzić za rękę. Świadomie wybiera, jak każdy z nas w relacji, kiedy może zaufać i się chce dzielić z nami sobą i swoim światem, a kiedy chce nas od niego oddzielić. I na początku, dopóki nie zbudujemy zaufania w nowej roli – rodzica nastolatka, raczej nas trzyma za drzwiami. 




 

Zaskoczenie.

Wiek dojrzewania jest rewolucją z perspektywy młodej dziewczyny czy chłopaka. Są zadziwieni tym, czego doświadczają, bo tego do tej pory nie znali lub nie przeżywali w takim natężeniu. Nowe reakcje,  nie zawsze pożądane zmiany, burzliwe emocje, widzenie i rozumienie więcej z otaczającego świata oraz związane z tym, nie zawsze przyjemne refleksje. Nastolatek jest tak zaskoczony, tym co się z nim dzieje, że milczy. Albo też cenzuruje to, co przed chwilą przeżył, uważając, że „o tym się nie mówi”. Czasem wybiera strategiczne milczenie – decyduje, że nie będzie rozmawiał o tym, co u niego z rodzicami, bo to zbyt ryzykowne.

 

Poczucie obcości.

Nastolatek patrząc na siebie w lustro i słysząc, co mówi, sam jest często zdziwiony. Tak bardzo się zmienia, wydaje się sam siebie nie poznawać. Z jednej strony widzi to samo swoje ciało, z drugie zmieniające się narządy płciowe, rosnące piersi, pojawiający się zarost. Widząc swoje odbicie, nie do końca się rozpoznaje, ma poczucie swego rodzaju obcości: „To ja, a jednak nie ja..”. Inaczej też doświadcza siebie wewnętrznie, raz jest w dziecięcej ekscytacji lub smutku, a raz w dorosłej zadumie i wglądzie. Obie te tożsamości: dziecięca i dorastająca nachodzą na siebie, co wywołuję zagubienie i poczucie pomieszania. To, oraz poczucie obcości są niemożliwe do wyrażenia słowami.

 

Zmęczenie. 

Nierzadko słyszymy od naszych dzieci, że są zmęczone i nie mają siły gadać. I nic dziwnego - w ich mózgach odbywa się totalna przebudowa. To tak, jakby latał szalony ogrodnik i przycinał neurony, które nie są używane, a te, które są w użyciu, przechodzą mielinizację, otaczając się grubszą osłonką mielinową, dzięki czemu szybciej i sprawniej przewodzą impulsy i sygnały między aksonami, co znacznie powiększa sprawność działania mózgu. Te wszystkie procesy konsumują dużo energii. Jednocześnie limbiczna część mózgu, a szczególnie ciało migdałowate są nadaktywne, co powoduje, że nastolatek jest hiper-reaktywny i bardzo emocjonalny. Bardziej czuje niż myśli, co więcej, te emocje nie dość, że są intensywne, to jeszcze się zmieniają dość dynamicznie. Więc tak naprawdę w naszych dorastających dzieciach przetaczają się burze emocjonalne, które je zalewają, przytłaczają i konfundują. A ponieważ nie sposób im czasem objąć tej złożoności, a tym bardziej jej wyrazić, to są w zagubieniu. Albo odrętwieniu. A czasem w szoku. Tak, czy inaczej zmęczenie intensywnością.

 

Brak zaufania.

Nierzadko nastolatek z nami nie rozmawia, bo nie wierzy, że to, co powie zostanie potraktowane poważnie, z szacunkiem i wzięte pod uwagę. Szczególnie jeśli doświadcza instrumentalnego, lewopółkulowego języka i to, co słyszy to instrukcje, oceny, oczekiwania i żądania. Im więcej tego jest, tym bardziej traci nadzieję na porozumienie i wycofuje się z relacji, albo walczy o siebie, kiedy jest mu coś narzucane, czy w inny sposób cierpi jego rodząca się podmiotowość i autonomia.





  Jak usłyszeć, czego nastolatki nie mówią? Jak być w kontakcie, kiedy jest tak trudno o rezonans?

  • Nie napierać, tylko zrobić przestrzeń i być blisko. Dać znać, że jesteś gotowa/y posiedzieć razem w milczeniu lub wysłuchać. A potem włączyć cierpliwość. 

  •  Jak mówi, to nie pouczać, strofować czy doradzać, tylko po prostu słuchać z ciekawością.  

  • Być w kontakcie z intencją towarzyszenia, a nie wychowywania. Odzwierciedlić, powtórzyć, co młody powiedział swoimi słowami, spróbować zrozumieć, jak to jest być nim/nią i doświadczać ich życia.  

  • Uszanować ich potrzebę prywatności i nie robić śledztw czy dochodzeń, kiedy dziecko stawia granicę i chroni to, co dla niego intymne i delikatne. Ma prawo, jak każdy, do prywatności i własnej przestrzeni.

  • Uszanować prawo do tajemnicy i sekretów. Też je mamy. Każdy z nas ma w swojej psychice i jej ekspresji mniejszy lub większy obszar, który skrywa za fasadą. Chronimy się w ten sposób przed wstydem, zmniejszamy ryzyko utraty twarzy, wyśmiania czy wyszydzenia. Nastolatki szczególnie są w swojej kruchości na to wrażliwe. 

  • Okazywać zrozumienie i empatię dla ich stanów zagubienia, dezorientacji czy chaosu wewnętrznego. Uznać ten stan i pomóc im nazwać przeżywane emocje, aby tym samym pomóc je uspokoić. „Jesteś milczący, bo trudno Ci jest ogarnąć to wszystko, co się w Tobie dzieje?”, „Nic nie mówisz, bo czujesz się przytłoczony i nie znajdujesz słów?”

Jeśli uszanujemy milczenie naszych dorastających dzieci i pomożemy im oswoić się z tym, co przeżywają, zrozumieć co się z nimi dzieje, a przede wszystkim radzić sobie z intensywnością emocjonalną, dezorientacją i szokiem związanym z doświadczanymi przemianami, łatwiej im i nam będzie przejść przez ten czas, wzmocnią się więzy, a z czasem powrócą rozmowy i bycie ze sobą w kontakcie i przepływie.

Zapraszamy na kolejną edycję warsztatu DORASTAĆ Z NASTOLATKIEM 11-12 listopada 2020. Będą to dwa dni praktyki i wzmacniania siebie w roli rodzica młodego człowieka, oparte na sprawdzonych narzędziach Porozumienia bez Przemocy, teorii przywiązania i wiedzy z zakresu neurobiologii (zmiany w mózgach nastolatków i ich konsekwencje dla budowanie relacji). Serdecznie zapraszamy!

Zapisy poprzez naszego bloga: tutaj

 

sobota, 8 sierpnia 2020

Bycia rodzicem nastolatka też trzeba się nauczyć

  

Gdy nasze dzieci są małe i płaczą, szukamy pomocy. Czytamy poradniki, niektórzy z nas chodzą na warsztaty, sięgają po opinie specjalistów. Często też wymieniamy się doświadczeniami z innymi rodzicami. Bo przecież pojawienie się dziecka w rodzinie to duża zmiana. Poprzedza ją szykowanie wyprawki, dobieranie wózeczka, łóżeczka itp. – w końcu w domu pojawi się nowy, mały człowiek. Większość z nas wie, że będzie potrzebować czasu, wiedzy, a może i wsparcia, by nauczyć się dogadywać z tym małym człowiekiem. Potrzebujemy nauczyć się jego rytmu dobowego, jego preferencji, czytania jego potrzeb, które przekazuje nam pojękiwaniem, płaczem, śmiechem, mimiką. 

Podobnie się ma rzecz, gdy w domu pojawia się nastolatek. Zapytasz może: serio, to aż taka wielka zmiana? My wierzymy, że tak! Jedyny kłopot - mało tę zmianę celebrujemy, mało zazwyczaj dajemy jej uwagi i niewiele o niej wiemy.

 

Kiedy w domu pojawia się nastolatek, który niby wygląda jak nasze dziecko z poprzednich etapów rozwojowych, to tak naprawdę mamy w domu nowego członka rodziny - z nowymi potrzebami, nowymi preferencjami, nowym stylem życia. Potrzebujemy się na nowo poznać, oswoić i dogadać.

Wydaje się, że teraz jest łatwiej, bo nastolatek przecież umie mówić, komunikuje się z nami i rozumie, co się do niego mówi. Ale, czy aby na pewno? Często w tym wieku młodzi ludzie mówią jakby kodem albo niewiele mówią i potrzebujemy docierać do sedna poza słowami, zachowaniami czy minami. Potrzebujemy umieć zaglądać w ich serce i dostrzegać w nich piękno potrzeb, by nadal ich wspierać, kochać i obdarzać bezwarunkową akceptacją.

Okres dorastania dzieci to taki sam nowy etap w życiu rodziny, jak narodziny dziecka - wymaga czasu na dostosowanie się do niego, rozpoznanie, naukę. Nasze dzieci wchodzą w etap, w którym potrzebują lepiej poznać siebie, dookreślić swoją tożsamość, przestać być „córeczką mamusi czy tatusia”, „synkiem swoich rodziców” i stać się sobą – osobną, choć oczywiście osadzoną w systemie danej rodziny, jej doświadczeniach i wartościach, jednostką. My rodzice stajemy się niemal z dnia na dzień rodzicami młodego dorosłego, który jest na ostatniej prostej w swoim procesie stawania się dorosłym. Wszyscy się zmieniamy.

Gdy w moim domu po raz pierwszy zamieszkał nastolatek, kupiłam plakietkę na ścianę „Teenager in the house, Brain under construction” (W tym domu mieszka nastolatek. Uwaga: mózg w przebudowie!) w celu wspólnego celebrowania nowego etapu, a także codziennego przypominania sobie o jego wpływie na nasze rodzinne życie. 

 


 

Ta tabliczka była przyczynkiem do wielu rozmów z moja córką o specyfice bycia nastolatkiem, o zmianach w mózgu, w ciele, w naszej relacji. Także o moim odnajdywaniu się w swojej roli rodzica tego samego, a jednak innego dziecka, aby móc w niej tak samo dobrze rozumieć i wspierać ją, dorastającą. Inaczej niż wtedy, gdy była małym dzieckiem.

Pamiętam, że byłam wtedy dość samotna w temacie bycia mamą nastolatki. Większość znajomych miała znacząco młodsze dzieci. Potrzebowałam innych rodziców nastolatków do rozmów, wymiany doświadczeń, wspólnego szukania odpowiedzi na pojawiające się pytania i wyzwania. Tak połączyły się nasze drogi z Anetą i tak powstał pomysł najpierw bloga, a później warsztatów „Dorastać z nastolatkiem”. Doświadczanie przemian naszych nastoletnich dzieci razem, dzielenie się emocjami z nowych, czasem szokujących sytuacji i wspieranie się w chwilach frustracji pomogły, i wciąż pomagają nam, przeżyć ten czas dorastania naszych dzieci, uczyć się z niego i nawet cieszyć się nim.  Dlatego stwarzamy teraz taką przestrzeń nauki, wymiany i wzajemnego wsparcia dla innych rodziców nastolatków.  Abyście mogli przejść przez ten okres dojrzewania dzieci z większym spokojem. Byście mieli szansę zobaczyć w tej zmianie ku nowemu i często nieznanemu, jaką nasze rodziny i my sami przechodzimy, zupełnie normalny i naturalny, służącemu życiu etap. Potrzebne nam są teraz nowe kompetencje, ale też wsparcie ludzi mierzących się z podobnymi wyzwaniami. To pozwala poczuć wspólnotę doświadczeń, daje możliwość bycia wysłuchanym z tym, co w sercu i w głowie, bez słyszenia rad, krytyki i bez pouczania - z uważności, empatią i ciekawością. W rezultacie daje ulgę i większy spokój.

 

Zapraszamy więc na kolejną edycję warsztatu DORASTAĆ Z NASTOLATKIEM 11-12 listopada 2020. Będą to dwa dni praktyki i wzmacniania siebie w roli rodzica młodego człowieka, oparte na sprawdzonych narzędziach Porozumienia bez Przemocy, teorii przywiązania i wiedzy z zakresu neurobiologii (zmiany w mózgach nastolatków i ich konsekwencje dla budowanie relacji). Serdecznie zapraszamy!
Zapisy poprzez naszego bloga:
 tutaj

 

Od września ruszamy także ze spotkaniami grupy wsparcia w formule teleklas online dla tych rodziców nastolatków, którzy już byli na naszych warsztatach i potrzebują praktyki, bieżącej wymiany doświadczeń i inspiracji oraz wskazówek od nas do konkretnych sytuacji.  Szczegóły wkrótce.

 

niedziela, 19 lipca 2020

Sprzeciw - tak! Ważne tylko jak.

W miarę jak w naszych relacjach z nastoletnimi dziećmi przestają działać sprawdzone metody wychowawcze i znane sposoby dogadywania się, pojawia się niepokój, potem zagubienie, aż wreszcie poczucie, że grunt zaczyna nam się usuwać spod nóg. Tym bardziej, im mniej skuteczne okazują się te stosowane dotychczas sposoby i im częściej zaczynamy czuć, że tracimy kontrolę nad dzieckiem, a w to miejsce pojawiają się kłótnie i afery. Wtedy często w poczuciu frustracji i bezradności zaczynamy napierać jeszcze bardziej, stosować kary i sankcję, rozliczać i zabraniać. A to tylko zaognia i tak już napięte relacje, zaczyna się zimna wojna. Tracimy kontakt z dzieckiem, coraz częściej natykamy się na zamknięte drzwi, na pytanie „Co słychać” odpowiada nam milczenie, albo „Nic” lub w końcu słyszymy „To nie Twoja sprawa”.
Najwięcej emocji pojawia się wokół nakazów i zakazów, bo one najbardziej dotykają rosnące poczucie podmiotowości nastolatka, stąd wzbudzają najżywsze reakcje u młodych. W rodzącej się potrzebie samostanowienia i sprawczości chcą sami o sobie decydować, a przynajmniej mieć prawo do wpływania na to, co ich dotyczy. A to zmienia układ sił. Już nie jest tak, że ja matka czy ojciec mówię „Bądź z powrotem o 19.00” i tak się dzieje, tylko zaczynają się negocjacje „A dlaczego nie o 20.00 jak wszyscy?”, „Będę 19.30, wciąż jest jasno” czy wręcz „Będę, kiedy będę”. 

Nastolatek potrzebuje się nam sprzeciwiać, by móc samemu się potwierdzić. Potrzebuje podejmować inne niż my decyzje, aby budować swoją autonomię i wyodrębniać się. A może się sprzeciwiać tylko wtedy, gdy my rodzice mu w tym pomożemy, okazując zrozumienie i przyjmując to jako naturalny element dorastania. Co to tak naprawdę znaczy? To postawa otwartości i przyzwolenia. Dopuszczenia tego sprzeciwu i zaciekawiania się, skąd on pochodzi, z jakich motywacji i potrzeb. Akceptować, nie znaczy aprobować. Możemy rozumieć, że nasze dorastające dziecko ma inny punkt widzenia na dany temat lub chce zrobić kompletnie coś innego, niż byśmy sobie życzyli. I jednocześnie się z tym nie zgadzać, mieć swoje odmienne zdanie i go prezentować. I tu jest miejsce na nasz sprzeciw. 
Jeśli na przykład nastolatek zwraca się do siostry w sposób, który uznajemy za obraźliwy, potrzebujemy wyrazić sprzeciw, odwołując się do potrzeby szacunku lub zasad panujących w rodzinie. Jeśli spędza cały dzień przed komputerem lub smartfonem, to ważne jest, aby wiedział co nas w tym niepokoi lub i gdzie są nasze granice.



Bo nasza rola zmienia się z wychowawcy na ‘sparring partnera’, powtarzając za Jesperem Juul’em. Polega ona na troskliwym i pełnym miłości przewodnictwie opartym na szacunku i empatycznym dialogu oraz szczerym zainteresowaniu tym, co się dzieje w świecie naszego dorastającego młodego człowieka, a także stawianiu wyzwań.Potrzebuje on zrozumienia dla młodzieńczej potrzeby wyodrębniania się, eksperymentowania i szukania wrażeń oraz towarzyszenia mu w tym poprzez pokazywanie ryzyk i potencjalnych pułapek czy niebezpieczeństw, których sam w swojej nastoletniej hiperracjonalności nie dostrzega. Potrzebuje od nas informacji zwrotnej na temat swojego zachowania i swoich wyborów oraz naszych opinii, które może wziąć pod uwagę w podejmowanych przez siebie decyzjach. To niekoniecznie znaczy, że nas posłucha. Zrobi, co będzie uważał, ale ważne jest, aby wiedział, jakie jest stanowisko rodzica względem danego tematu, bo to sprawia, że nie czuje się sam w tej decyzji, nawet jeśli sam ją podejmuje. Nie czuje się samotny i opuszczony.
Nie chodzi więc o zgadzanie się bez szemrania na to, że dziecko się nam przeciwstawia. To rodzi bowiem ryzyko, że osobowość nastolatka się nie ukształtuje. Poczucie, że mu wszystko wolno wywoła raczej chaos, dezorientację i poczucie opuszczenia.
Sprzeciw jest mu potrzebny, i jednocześnie go przeraża. 

Jeśli nie pozwalamy na sprzeciw upatrując w nim naruszenie naszego matczynego czy ojcowskiego autorytetu, grozi to tym, że zaczniemy poprzez zakazy tłamsić nastolatka, czy poprzez słowa krytyki czy potępienia łamać jego kształtujący się charakter. Wtedy nigdy nie ośmieli się przeciwstawić słowami, ale z poczucia ogromnej frustracji i wewnętrznej niezgody zacznie wyrażać sprzeciw czynami, wchodząc na przykład w zachowania buntownicze czy autodestrukcyjne. Obróci się to przeciw niemu. Będzie się ranił słowami czy w inny sposób wyrażał agresję, być może się okaleczał. 

Ważne więc, aby było w naszych relacjach miejsce na sprzeciw. Po obu stronach. Wyrażany z szacunkiem i poszanowaniem godności oraz prawa do własnego zdania. Oprawiony argumentami, odwołującymi się do potrzeb, wartości czy doświadczeń. W bezpiecznej i akceptującej przestrzeni, którą zbudujemy w relacji z naszym nastolatkiem. To pozwoli mu wzrastać i budować swoją tożsamość dorosłego, odpowiedzialnego za siebie człowieka oraz wpłynie wzmacniająco na nasze transformujące się relacje.


Już niebawem zapraszamy na kolejną edycję warsztatów DORASTAĆ Z NASTOLATKIEM. Będą to dwa dni praktyki i wzmacniania siebie w roli rodzica młodego człowieka, oparte na sprawdzonych narzędziach Porozumienia bez Przemocy, teorii przywiązania i wiedzy z zakresu neurobiologii (zmiany w mózgach nastolatków i ich konsekwencje dla budowanie relacji). Serdecznie zapraszamy!

Zapisy poprzez naszego bloga: tutaj



wtorek, 16 czerwca 2020

Wzmacniasz to, na co zwracasz uwagę

Ostatnio coraz częściej łapię momenty ekscytacji i zachwytu moimi nastolatkami, o których jeszcze dwa lata temu mi się nie śniło. Pamiętam momenty konsternacji na seminarium poświęconym Juul’owskiej koncepcji zmiany roli rodzica wraz z przemianą dziecka w nastolatka, prowadzonym przez Dusankę Kosanovic, kiedy to proponowała, aby zamiast zamartwiać się dorastającymi dziećmi, po prostu zachwycać się, jak rozkwitają i jakimi pięknymi, młodymi osobami się stają. Jakkolwiek to była zrozumiała i aspiracyjna postawa, to jednak niełatwa do wprowadzenia w życie, bo jednak troski i myślenie o przyszłości dzieci przysłaniały mi dostęp do optymizmu i ekscytacji.  Teraz, w miarę jak coraz bardziej doświadczam poczucia bezpieczeństwa i ufności, a moje relacje z dziećmi stają się coraz bardziej partnerskie, łatwiej jest mi być w teraźniejszości i z perspektywy obserwatora przyglądać się dorastającym dzieciom, widzieć oraz przeczuwać, kim się stają. I cieszyć się tym. Nie zawsze to jest łatwy proces, a jednak stopniowo coraz częściej dostępny, a przede wszystkim dający wiele satysfakcji i radości.

Odczuwam w związku z tym różnicę w doświadczaniu rodzicielstwa – jest lżej, przyjemniej, jest więcej momentów spełnienia w roli matki. Widzę także, jak różne konsekwencje mają te dwie postawy na moje relacje z młodymi. Nastolatki nienawidzą bowiem, kiedy się o nich martwimy, zabiera to miejsce radości i przyjemności z dorastania oraz daje im poczucie, że nie uważamy ich za wystarczająco kompetentnych, co wpływa na ich poczucie własnej wartości.

Bardzo ważną kwestią w tym przyglądaniu się naszym nastolatkom i reagowaniu na nich jest świadomość, na co zwracamy uwagę w relacjach z nimi i co komunikujemy. To bowiem wzmacniamy. 
Wraz z dojrzewaniem, nie tylko zmienia się wygląd, gospodarka hormonalna i przebudowuje mózg naszych dzieci, ale przede wszystkim rozwijają się wewnętrznie. Wyodrębniają się od nas i budują swoją tożsamość, formułują swoje poglądy na życie, kształtują swój charakter i system wartości (weryfikując wartości rodzinne i przyjmując część jako swoje, a dla części szukając alternatyw poza rodziną), rozwijają emocjonalność i inteligencję społeczną. Dużo miejsca w ich przestrzeni wewnętrznej zajmują rozmyślania na temat życia i śmierci, seksu i intymności, bliskich relacji i przyszłości. Zadają też sobie egzystencjalne pytania na temat sensu życia i podejmuje pierwsze próby określenia swojego stanowiska w tych tematach. To cały nowy aspekt doświadczania siebie, innych i świata dla dorastających młodych ludzi - decydujący, by stali się odpowiedzialnymi dorosłymi. 




Jest to bardzo ważny rozwojowo i piękny proces, przywilejem jest dla nas rodziców móc go obserwować i w nim uczestniczyć w roli wspierających przewodników. Jak to robić? Przede wszystkim właśnie mieć świadomość tego aspektu dorastania i dojrzewania oraz na niego w dominującej mierze zwracać uwagę – skupiać się na wewnętrznym życiu nastolatka, a nie na jego wyglądzie czy atrybutach społecznych jak ubranie, makijaż, biżuteria, tatuaż, rodzaj słuchanej muzyki etc. Zaciekawiać się nim, interesować się jego poglądami i refleksjami, doceniać własne zdanie na różne tematy, dzielić się swoimi opiniami, dyskutować. Wszystko to z szacunkiem i uznaniem dla ich prawa do konstytuowania siebie i decydowania o tym, kim chcą się stawać, jaki dorosłymi. Potrzebują w tym wykluwaniu się naszego zaufania i akceptacji. To stworzy bezpieczną przestrzeń, aby jak w kokonie mogli się przemieniać w odpowiedzialnych i sprawczych dorosłych, mających swoje zdanie oraz świadomych swoich wartości oraz potrzeb. 



Jeśli nie interesujemy się życiem wewnętrznym dziecka, ale głównie zwracamy uwagę na jego wygląd i atrybuty społeczne, to właśnie ten aspekt wzmacniamy i sprawiamy, że na tym też nasze dzieci będą się koncentrować. Szczególnie jeśli je w tym kontrolujemy i krytykujemy. Wtedy nie tylko tam kotwiczymy ich uwagę, ale też naruszamy ich kształtujące się poczucie własnej wartości, umniejszamy to, kim są i kim się stają.

Więc na koniec proponujemy dwa ćwiczenia, które pozwolą Ci poszerzyć samo-świadomość i zdecydować, na co chcesz kierować uwagę swoją i swojego nastolatka.

Ćwiczenie 1.  Obserwuj swojego nastolatka przez 30 minut i zauważ, co widzisz. Obserwuj, gdzie podąża twoja uwaga. Złap jakie myśli i uczucia się w Tobie pojawiają. Czy zaczynasz oceniać i krytykować, czy martwisz się, czy może zauważasz i cieszysz się z tego, co robi i co mówi? Jeśli miał(a)byś napisać relację z tych 30 minut obserwacji, co byś napisał(a) o swoim dziecku? Czy wybrzmiałyby tam refleksje i uznanie dla tego, kim jest, czy obawy i oczekiwania związane z tym, jaki powinien być?

Ćwiczenie 2. Przez kolejny tydzień zwracaj świadomie uwagę na to, co mówisz do swojego nastolatka, co i jak komentujesz. Złap, ile z tych komunikatów czy reakcji dotyczą wyglądu lub fizycznych atrybutów, a ile życia wewnętrznego Twojego dziecka. Uważność na słowa pomaga nam nie tylko dokładniej zobaczyć ich wpływ na drugą osobę, lecz także zatrzymać się i sprawdzić, czy aby na pewno słowa oddają to, co jest w naszym, mówiącego, sercu. 

30 czerwca - 1 lipca zapraszamy na dwudniową podróż warsztatową (online) w temacie dogadywanie się z nastolatkami. Warsztat łączy NVC, wiedzę o zmianach rozwojowych oraz przebudowie w mózgach młodych ludzi, teorię przywiązania, prace Sarah Peyton i Arminy Kashtan.

Więcej informacji o warsztacie znajdziecie na naszym blogu: tutaj 

lub na stronie NVClab tutaj